Romuald Gładkowski – O pieniądzu i lichwiarzach

Posted by Marucha w dniu 2011-06-30 (czwartek)

Dawno, dawno temu, dziarski młodzian w skórę odzian, mieszkający w dorzeczu Wisły, trudnił się łowiectwem, pasterstwem, pszczelarstwem, uprawą roli oraz handlem wymiennym – np. wymieniał owcę za worek owsa – gdyż pieniądz był mu nie znany. Nawet, nie tęsknił za nim. Historia Egiptu mówi nam, że ludzie w tym kraju żyli ponad 2500 lat bez potrzeby używania pieniędzy. Każda rodzina była samowystarczalna pod względem wyżywienia, odzieży, dachu nad głowę i narzędzi pracy.

Jednak lud nad Wisłą był płodny i ludzi przybywało. Towarów do wymiany również. Niestety, coraz częściej zdarzało się, że producent mieczy nie mógł znaleźć chętnego do nabycia ich w zamian za owcę, gdyż pasterz wolał mieć kij dębowy i łuk z kołczanem, aniżeli miecz. Bywało nieraz i odwrotnie. Stąd, dochodziło do wymiany pośredniej, łańcuchowej. Było to uciążliwe i mniej opłacalne. Z czasem, handel wymienny (barter) stał się tak chaotyczny, że ludek pracowity zaczął narzekać na swój los. Coraz częściej dochodziło do wygrażania dębom świętym za ich obojętność wobec zaistniałego problemu. Bardziej przedsiębiorczy młodzieńcy zaczęli rozglądać się za „nowocześniejszymi” bożkami i bożycami. Bezskutecznie, gdyż bożkowie zawiązali Solidarność i nadal milczeli jak zaklęci. Sytuacja wyglądała beznadziejnie.

Wreszcie, po hucznym fetowaniu święta Kupały, bogowie zmiękli i około roku 962 do krainy nadwiślańskiej zawitał wędrowiec brodaty, który wyraził gotowość przyjścia z pomocą i uzdrowienia gospodarki tak chaotycznej. Był to poszarzały żyd Abraham, któremu jurni młodzieńcy nadwiślańscy nadali przydomek Prochownik. Powitano go wylewną gościnnością słowiańską. Zatem, bez większych trudności mógł Abraham przystąpić do zapoznawania półdzikusów z systemem monetarnym świata cywilizowanego. Już pierwsze monety wypuszczone w obieg dowiodły, że są doskonałym pośrednikiem w wymianie towarowej. Życie stawało się coraz to mniej uciążliwe. Jednak, bite monety musiały być podparte autorytetem. Potrzebny był na nich wizerunek króla, którego półdzicy nadwiślanie nie posiadali. Z mozołem musiał Abraham przekonywać wodzów plemiennych, że król jest konieczny bowiem jego wybita na monecie, jest znakiem prawomocności, gdyż jest głową narodu, obroni i honoru i sprawiedliwości. Ponadto, monet z podobizną króla nie będzie wolno i, przetapiać, a nawet znieważać. Podkreślał przy tym z naciskiem, że wybijane monety nie będą własnością króla, lecz wszystkich mieszkańców królestwa i każdy będzie mógł być ich posiadaczem chwilowym. Te argumenty przekonały wodzów. Po krótkiej naradzie, z wielkim entuzjazmem obwołali królem Abrahama. Jednak, Abraham byl człowiekiem tak bardzo skromnym oraz szlachetnym, że w krótkim czasie zrezygnował z korony na rzecz kmiecia, który nazywał się Piast.

W ten oto sposób, dzięki Abrahamowi, powstała dynastia Piastów, która przez kilku wieków przewodziła Królestwu Polskiemu.

Abraham wolał zająć się organizowaniem życia gospodarczego młodego królestwa, którego szybki rozwój wydawał się mu być bardzo obiecujący. Skoro przybywało towarów do wymiany, musiało też przybywać monet w obiegu. Dniami i nocami bił więc Polakom monety złote i srebrne. Pomimo wielkiego pośpiechu, jako człowiek przedsiębiorczy, decyzje podejmował z łatwością. W zależności od zaistniałych potrzeb, raz na monetach dawał napis po łacinie, innym razem po hebrajsku, a czasami po niemiecku. Polakom było to obojętne, gdyż i tak nie potrafili czytać. Zadawalała ich obecność wizerunku króla. Pracowity lud polski bogacił się i rozrastał.

Zaszła więc potrzeba coraz to intensywniejszej wymiany monet w coraz to większych ilościach. Powstał zatem nowy problem. W jaki sposób te monety przechowywać bezpiecznie? Tym razem, z pomocą przychodzi Abraham ibn Abraham. Wyraził gotowość wybudowania fortecy, w której ludek pracowity mógłby przechowywać swoje monety drogocenne – powiedzmy, za niewielką opłatą i w której złotnik mógłby je bezpiecznie wytwarzać. Propozycja została przyjęta jednomyślnie. Wszyscy chcieli mieć taką fortecę. Jednak, kmieć nadwiślański budować fortec nie potrafił, wiec Abraham był zmuszony sprowadzić majstrów niemieckich. Forteca potrzebuje rygli, krat i zamków. Zatem, oprócz cieśli i murarzy, przyjechali ślusarze, kowale i złotnicy. Tym samym, na ziemiach polskich osadnictwo niemieckie stało się faktem.

Cóż, magazynujący monety Abraham, jako zleceniodawca, musiał być z Niemcami w ciągłym kontakcie. W jakim więc języku mógł się z nimi porozumiewać? Prymitywny język polski nie był brany pod uwagę, gdyż nie mógł zdać egzaminu praktycznego. Jednak żyd nie znał języka niemieckiego, a Niemiec nie znał hebrajskiego. Z konieczności, musiano pójść na kompromis. Mówiono więc trochę po niemiecku i trochę po hebrajsku. W ten sposób, powstał żargon, który obecnie nazywamy jidisz. Przez długie wieki, w Królestwie Polskim jidisz był językiem elity. Proszę też pamiętać, że język ten powstał na ziemiach polskich, a nie w Niemczech. To jest bardzo ważne, gdyż daje żydowi prawo do posiadania ziemi polskiej, którą wzbogacił i zagospodarował. Istotnie, bez żyda i Niemca, do dziś Leszko i Mieszko wydłubywaliby patykiem szpik z kości. Żyd, jako twórca państwowości polskiej i kultury, ma pełne prawo, aby przebywać na polskiej ziemi, władać nią i eksploatować jej dobra naturalne.

Nie, drogi czytelniku, nie zdziwaczałem jeszcze. To nie są moje brednie. Zapożyczyłem je od historyków i pisarzy żydowskich.

Powróćmy jednak do zagadnienia przechowywania monet.

W zasobnym Królestwie Polskim przybywało monet z roku na rok. Przybywało też fortec je przechowujących, a tym samym i przechowywaczy żydowskich. Inwazja potworów stała się faktem; Niech wam nie będzie żal pozostawić sprzętów waszych, gdyż wszelkie bogactwa Królestwa Polskiego będą wasze (Rodz. 45; 18-20).

„Wybrany” gatunek przybyszów dobrze wiedział, iż posiadanie pieniędzy w dużych ilościach, bez względu na sposób ich zdobycia, daje ich właścicielowi pewną moc, daje pozycję społeczną i zwiększa możliwość władania innymi ludźmi. Kwestia tak wypaczonego wykorzystywania pieniędzy spędzała im sen z powiek. Stąd, wszelka wiedza o pieniądzu i znajomość sprytnego żonglowania nim była przekazywana z ojca na syna, z Abrahama na Abrahama. Tym samym, każde pokolenie udoskonalało metody powiększania fortuny oraz jej przechowywania. Owa wiedza była bacznie strzeżona jako dziedzictwo najcenniejsze. Stała się świętą wiedzą plemienną. Ciemny i tępy możny polski troszczył się tylko o to, aby miał takie pokarmy, jakie zwykł jadać (Rodź. 39; 6). Był na tyle leniwy, że nawet nie zadawał sobie trudu, aby zbierać podatki. Nieszczęsny, w swojej ułomności widział geniusz: po co miał się fatygować zbiorem monet i przekazywaniem ich do fortecy, skoro żyd sam mógł je pozbierać i schować do sejfu. Niestety, o wysokości podatków coraz częściej decydował żyd. Nic więc dziwnego, że doszło do buntu Chmielnickiego, który był zapowiedzią rozbiorów Królestwa Polskiego. Przecież, nie pomogło nawet ostrzeżenie Papieża Benedykta XIV. Istotnie, na lenistwie nie da się budować państwowości Nie tylko możni popadli w stan rozleniwienia. Ludek nabożny również.

Otóż, coraz to więcej ludzi przechowywało monety w twierdzy Abrahama. Widziało się im bardzo niewygodnym, aby przy lada zakupach udawać się do Abrahama po monety. Skoro tylko produkcja papieru stała się masowa, to za nabyty towar wygodniej było przekazywać kawałek papieru, jako dowód że cenne monety są do odebrania u Abrahama, aniżeli dźwigać ciężki trzos wypełniony złotymi monetami i narażać się na niebezpieczeństwo rozboju. Poczęto więc wymieniać pomiędzy sobą papierki – rękojmię Abrahama, że na każde żądanie jest gotów wypłacić ich posiadaczowi monety rzeczywiste.

Niestety, ludek pracowity popełnił wielki błąd, który polegał nie na tym, że zaufał Abrahamowi, przekazując mu na przechowanie ciężko zapracowane pieniądze, ale na tym, że bezmyślnie pozwolił mu emitować kawałki papieru, jako zastępstwo istniejącej monety, a następnie, że pozwolił mu mnożyć owe papierki w nieskończoność, naiwnie traktując je jako pieniądze rzeczywiste. Tym samym, Abraham mógł już bezkarnie okradać swoich klientów do ostatniej koszuli. Jednak, o tym za chwilę.

Abraham ibn Abraham był człowiekiem sprytnym i wyjątkowo spostrzegawczym. Szybko zorientował się, że jego papierki ludzie wymieniają pomiędzy sobą, nie fatygując się odbiorem monet. Przecież, nieraz przychodzili po monety z jego pokwitowaniami nie ci, którym je wydał. Co więcej, zauważył też, że bardzo znikomy procent ludzi zgłasza się po odbiór monet. Praktycznie, dziewięćdziesiąt procent zdeponowanego u niego złota leżało nietknięte; czyli, tylko dziesięć procent złota jest potrzebne, aby bez większego ryzyka pokryć wydane pokwitowania. Tym samym, Abraham mógł spokojnie puścić w obieg pokwitowań na większą ilość złota, aniżeli posiadał go w sejfie i pobierać od nich procenty. Dobrze wiedział, że to jest nieuczciwe, gdyż wartościową monetę króla zamienił na bezwartościowy papierek, ale uległ pokusie, gdyż w przytłaczającej większości miał do czynienia z gojim. Rozgrzeszała go wieloetyczność plemienna.

Niestety, ów brzydki zwyczaj oszukiwania ludu nieświadomego pozostał do dzisiaj. Nawet gojim odziera ze skóry gojim, nie zawsze wiedząc, iż nie ma do tego podstaw etycznych. Gdy proceder wydawania papierków z podpisem, który ręczył, że na każde żądanie można otrzymać za niego złoto, którego nie było, rozrósł się na szeroka skalę, to dla własnego bezpieczeństwa Abraham zatrudnił całą rzeszę prawników, których zadaniem było sprytnie tuszować tak namacalne oszustwo. Zatem, wśród prawników zaroiło się od współplemieńców Abrahama. Pojawili się między nimi: Chaim, Fiszel, Hirsz, Icek, Lejzer, Mojżesz, Pinkus, Srul, Szapsa oraz Szulim.

„Wybrani” spece od mamony sakralnej szybko przekonali się, że jest najłatwiej ją zwielokratniać w czasie trwania kataklizmów, jak susze, głód, zaraza i wojny, że jest najłatwiej robić pieniądze na ludzkim nieszczęściu. Nic więc dziwnego, iż z biegiem czasu stali się mistrzami w wywoływaniu wojen. Ich ulubionym zajęciem było napuszczać Lachów na muzułmanów i odwrotnie. Po wojnie, wystarczało sprowadzić towary z tych miejsc, gdzie one jeszcze były i sprzedawać głodującym po cenach wygórowanych.

Początkowo, owi specjaliści od pieniędzy sami trudnili się handlem, udając się w podróż długotrwałą, uciążliwą i niebezpieczną. Z upływem czasu, w tym przedsięwzięciu poczęli zatrudniać innych. W ten sposób rozwinął się zawód kupca. Bankier Abraham pożyczał zaufanym kupcom pieniądze, najchętniej biedniejszym od siebie współplemieńcom, aby udawali się do dalekich krajów, nabywali tam towary, przywozili je do domu i sprzedawali ludowi dotkniętemu niedostatkiem. Ustalony procent od zysku był odprowadzany do właściciela pieniędzy którego będziemy nazywać bankierem. Ów bankier mógł więc siedzieć spokojnie w domu, w wygodach i bez konieczności narażania życia swojego, najczęściej zajmując się płodzeniem nieprzebranej ilości dzieci: Ten popełnia obrzydliwość z żoną sąsiada, tamten plami się rozpustą ze swoją synową, a tamten u ciebie zadaje gwałt swojej siostrze, córce swego ojca (Ez. 22; 11)  i wymyślaniem kolejnych „depresji gospodarczych”.

Upływały wieki. Bankierzy stali się ludźmi zamożnymi. Głowa królewska przestała już być im potrzebna, gdyż wypuszczali w obieg pieniądze z własnym podpisem. Przestał więc być im potrzebny król oraz pasterze ludu bogobojnego. Ba, nawet poczęli przeszkadzać, być ciężarem, gdyż pozbawiony przywódców lud frywolnieje i łatwiej daje się skubać. Zatem, Abraham zatrudnia „filozofów” oraz „ekspertów” gospodarczych, aby rzucili między lud hasła nawołujące do burzenia tronów i ołtarzy. Czyż nie jest zdumiewające, że tak często zmieniamy królów, prezydentów, sekretarzy partii i ministrów, ale nigdy nie zmieniamy „ekspertów”? – Wybuchają więc rewolucje, które niszczą królów. Skoro ołtarze stawiły opór zacieklejszy, aniżeli trony, Abraham musi chwilowo pogodzić się z faktem ich istnienia. Bowiem, w międzyczasie ma do rozwiązania kolejny problem, o którym dobrze wiedział, że kiedyś nadejdzie. Ale o tym również za chwilę.

Dzięki masowo emitowanym papierkom-pokwitowaniom, które nazwano banknotami, Abraham stał się bankierem rasowym. Przecież, obecnie pobierał opłatę nie tylko za przechowywanie kosztowności, ale i za kruszec, który nie istniał. Tym samym, był głównym twórcą inflacji, gdyż wypuszczał w obieg więcej pieniędzy, aniżeli przybywało towarów na rynku. Jednak, lud pracowity i bogobojny był zupełnie tego nieświadomy. Dziwił się, od czasu do czasu, że ceny tak gwałtownie rosną. Przecież, interesy i produkcja wyglądały dobrze. Każdy, kto tylko chciał pracować, posiadał zatrudnienie. Przestępcy zniknęli z ulic. Dziatwa dożywiona i schludnie ubrana uczyła się dobrze, pragnąc być w życiu tak ważnym człowiekiem, jak jej ojciec, który był dumny z wykonywanej pracy, gdyż dzięki niej mógł zapewnić utrzymanie dla swojej rodziny przez cztery pory roku.

Nikomu nie przychodziło na myśl, że Abraham, któremu zaufano całkowicie, stanie się wkrótce głównym sprawcą ich nędzy. Zbliżała się bowiem pora, kiedy dziewięćdziesiąt procent banknotów w obiegu nie miało pokrycia w sejfie. Abraham wypuścił je jako pożyczkę i władał nimi zupełnie. Przecież, owa pożyczka była zabezpieczona prawem. Mógł za nią brać w zastaw domy, fabryki i folwarki. Czyli, za fikcję otrzymywał dobra rzeczywiste całkowicie legalnie.
Coraz gwałtowniejszy wzrost cen napawał ludzi niepokojem. Abraham nie może dopuścić do sytuacji, w której lud pracowity i bogobojny straci do niego zaufanie i zgłosi się z pokwitowaniami po złoto, które jest mu obiecane, a w istocie rzeczy nie istnieje.

Cóż więc robi Abraham? – Przestaje dodrukowywać banknoty. Niezwłocznie dostrzega, że ceny przestają zwyżkować. Od tej pory, wszelkie paniki i depresje gospodarcze manifestowały się w jednakowy sposób: zanikiem pieniędzy na rynku. Postanawia więc węszyć dookoła, czy któryś z jego klientów nie ma problemów ze zbyciem towarów. Istotnie, znalazł takich. Chcąc ratować własną skórę, przystępuje do działania. Po kolei, woła do siebie dłużników z problemami zbytu i zasłaniając się „warunkami obiektywnymi” wstrzymuje dalsze pożyczanie oraz żąda zwrotu pieniędzy już pożyczonych. Zaskoczonemu dłużnikowi wyjaśnia, że w swoim postępowaniu przede wszystkim ma na względzie „dobro publiczne”, a jego decyzja jest podporządkowana „prawu ekonomicznemu”.

Niefortunny przedsiębiorca znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Musi sprzedać swój zakład produkcyjny. Jednak, w tak niestabilnej sytuacji ekonomicznej nikt nie kwapi się z kupnem. Cena zakładu spada gwałtownie, a kupującego jak nie było, tak nadal nie ma. Zwalnia więc zatrudnionych w nim ludzi i ogłasza bankructwo. Tym samym, cały zastaw za fikcyjne pieniądze, jak ziemia i zabudowania, przechodzi w ręce nieuczciwego bankiera. Zgodnie z obowiązującym prawem. Ludziom zaczyna zaglądać do oczu głód. Są świadkami depresji gospodarczej.

Widząc szerzące się rozgoryczenie i cynizm w narodzie, coraz częstsze wyciąganie rąk po jałmużnę, wzrost przestępstwa i zanik jakiejkolwiek nadziei na poprawę sytuacji, Ksiądz Prymas w sposób roztropny zachęca do zorganizowania narady przedstawicieli wszystkich stanów w celu dokładniejszego przestudiowania sytuacji zaistniałej i uważnego rozejrzenia się, czy nie istnieje wyjście z tak głębokiego i zagadkowego kryzysu.

Zatem, szanując wolę Księdza Prymasa, tu i ówdzie doszło do spotkań na szczeblach i półszczeblach, w czasie których wałkowano bez końca problem pieniądza: to za słaby, to niewymienialny, to pieniędzy jest za dużo, to za mało, i tak bez końca. Jednak, najwygodniej było zrzucić cała winę za powstały bałagan gospodarczy na… barki ludu pracującego miast i wsi. Posłowie i senatorzy wypowiadali się, że naród żyje zbyt rozrzutnie, że ludzie chcą mieć co roku nowe buty, że domagają się papieru toaletowego, a nawet wanny z ciepłą wodą i ubikacji w mieszkaniu! To już jest bezczelność! Nikt wśród tej, „hołoty” nie zamierzał brać pod uwagę „praw ekonomicznych”.

Ustalono, że trzeba ludowi dociskać pasa tak długo, jak długo lekkomyślnie zaciągnięte długi nie zostaną spłacone. Posłowie i senatorzy widzieli tylko dwa wyjścia: albo spłacić długi, albo oddać cały kraj w ręce obcego kapitału. Nikt tu nie dyskutował kwestii, że to nie lud pracujący miast i wsi zaciągał długi, lecz ci sami panowie ze szczebli i półszczebli, którzy obecnie szukają rozwiązania „zbawiennego”. Nikt też nie przedstawił konkretnej propozycji sposobu spłacenia długów. Wszystko wskazywało na to, że właściwie jedynym rozwiązaniem jest pójść w niewolę do obcego kapitału. Nic więc dziwnego, że wielu panów ze szczebli poczęło już dopasowywać się do nowej sytuacji ekonomicznej, prześcigając się wzajemnie w uniżonym zabieganiu o względy u zamorskich protektorów.

Oczywiście, plutokraci zamorscy nie pozostali obojętni na tego rodzaju umizgi. Im gorzej było w kraju, tym częściej panowie ze szczebli wyjeżdżali za granicę, gdzie byli podejmowani obiadami i obdarowywani „drobnymi prezentami”. O obietnicach już nie wspomnę, gdyż tych plutokraci zamorscy mają bez liku.

Kontakty ułatwiał Abraham ibn Abraham ibn Abraham. W międzyczasie, stał się przedstawicielem banków zagranicznych. W zamian za nowe kredyty, na usprawnienie wydobycia i wywozu bogactw naturalnych, pada propozycja-nakaz dodrukowania pieniędzy wraz z podwyżką cen krajowych. Plutokraci domagają się rozbudowy towarowej sieci kolejowej, gdyż kolej osobowa ich nie interesuje, domagają się wzmożenia budowy statków, rozbudowy sieci kopalń i hut oraz przystosowania zakładów mięsnych do wymogów „odbiorcy zagranicznego”. Przy każdej okazji podkreślają, że ich przedstawicielem jest Abraham ibn Abraham ibn Abraham. Kredyty i procenty mają być spłacane głównie produkcją kopalń i hut oraz zakładów mięsnych. Określają to jako chwalebny rozwój eksportu. Nadmieniają przy tym, że handel międzynarodowy wymaga ciągłej „kooperacji”. Stąd, ślepe posłuszeństwo ze strony kredytobiorcy jest konieczne. Zatem, o ile zaistnieje potrzeba wstrzymania kredytów, dłużnik będzie musiał wprowadzić w swoim kraju drastyczne zaostrzenia ekonomiczne, do stanu wojennego włącznie, aby mógł wywiązać się z nałożonych zobowiązań finansowych. Te warunki zostały przyjęte z usłużnym „tak, proszę pana”.

Wkrótce naród dowiedział się, że ma już nowy rząd z nowymi nadziejami na przyszłość. Nikt mu jednak nie powiedział, że od tej pory o cenach w kraju będą decydowali obcy bankierzy; pomimo, iż kraj jest samowystarczalny w dziewięćdziesięciu pięciu procentach. Od tej pory, przy ustalaniu cen nie będą już brane pod uwagę miejscowe koszta produkcji. Ponadto, od tej pory, kraj musi pożyczać pieniądze, aby móc kupować własne surowce, aby móc zatrudniać własnych robotników i budować swoje fabryki i swoją sieć transportu. Naród, pozbawiony króla, wepchnięto na równię pochyłą prowadzącą wprost do piekła.
Niech czytelnik sam oceni, ile w powyższej historii jest fantazji, a ile w niej prawdy życiowej. Muszę tutaj podkreślić, iż rząd uczciwy i dobrze gospodarujący nigdy nie będzie potrzebował kredytów zagranicznych, aby opłacać nimi zakupy krajowe.

Rząd na smyczy Hammerów, Rockefellerów oraz Finkelsztajnów, niezależnie od szyldu, za którym się ukrywa, zawsze będzie dla narodu własnego kamieniem młyńskim u szyi. Bowiem, po nieudanych próbach podbicia świata militarnie, lichwiarze zamorscy usiłują dokonać podboju za pomocą machinacji finansowych, niszcząc strukturę gospodarczą każdego kraju, który pragnie żyć samodzielnie.

Wielce skutecznym orężem w rękach bankierów międzynarodowych jest inflacja. Są w stanie wywołać ją w każdej chwili, gdy okaże się to dla nich korzystne. Tutaj, obywatel przeciętny nie ma żadnego wpływu. Nie pomoże nawet tak często zalecany „ład i spokój”, czy też ora et labora. Bowiem, inflacja jest skutkiem nadmiernego drukowania pieniędzy i wypuszczania ich w obieg. Wówczas, zanika siła nabywcza pieniądza i przestaje mieć jakąkolwiek wartość. Dochodzi do drastycznego skoku cen w górę. Ludzie usiłują wyzbywać się pieniędzy bez wartości i kupują za nie cokolwiek da się kupić. Dochodzi do załamania się całej struktury ekonomicznej kraju, a naród staje w obliczu rewolucji. Przecież, w ten sposób została wywołana inflacja w czasie rewolucji francuskiej z 1789 roku. Banknoty francuskie były dodrukowywane w Anglii, a następnie przerzucano je do Francji, gdzie używano ich do opłacania użytecznych durni rewolucyjnych, czyli zdrajców własnego narodu. Kroniki podają że w tym czasie do produkcji fałszywych pieniędzy było zatrudnionych czterystu robotników. Siedemnaście drukarni pracowało pełną parą. Podobnie było w Rosji, w roku 1917. Nowojorscy architekci rewolucji bolszewickiej statkami dostarczyli do Petersburga drukarnie, gdzie niezwłocznie przystąpiono do drukowania i puszczania w obieg pieniędzy fałszywych; tym samym, doprowadzono do ruiny system finansowy Rosji. Również w tym przypadku chłop, robotnik i matros bojowy nie mieli nic do powiedzenia. W trybie przyspieszonym poczęli tracić wszystko, włączając w to „prawa demokratyczne”.

Wcześniej, czy później, cierpienie i głód powszechny wywołują u ludzi odruchy buntu, gdyż wyczuwają intuicyjnie kto jest głównym sprawcą ich nieszczęścia. Bunt może być skierowany wprost przeciwko lichwiarzom, co oficjalnie nazywa się pogromem, lub też przeciwko rządowi będącemu na usługach u lichwiarzy, co zazwyczaj jest określane jako rewolucja. Kiedy rozjuszony lud dobiera się lichwiarzom do skóry, to wówczas głośno zawodzą „giewałt!” i starają się przekonać świat cały, że są prześladowani. Tak dzieje się od stuleci; mimo wielkich ofiar w ludziach. Bowiem, każdy kult wymaga ofiar. Kult mamony nie stanowi wyjątku: U ciebie przyjmuje się podarki za przelanie krwi. Pobierasz odsetki i lichwę, gwałtem ograbiasz swego bliźniego, ale o Mnie zapominasz -wyrocznia Pana Boga (Ez. 22; 12).

Zaiste, twarde jest to „plemię wybrane”. Upłynęło już tyle wieków, a tak niewiele się zmieniło. Istotnie, dla ludzi świadomych i odważnych tylko to jest nieuniknione, co już miało miejsce w historii. Przecież, tak często mówimy, że historia powtarza się, a człowiek nigdy nie wyciąga z niej wniosków dla siebie. Sądzę, iż historia powtarza się przez wieki dlatego, gdyż przez wieki wydarzenia powodują te same siły, które składają ofiarę na tym samym ołtarzu Baala; ponieważ baalizm starożytny był czymś więcej, aniżeli systemem religijnym. Był stylem życia był systemem politycznym i ekonomicznym, był ideologią.
W obliczu powyższego, trudno jest bronić się skutecznie przed machinacjami finansowymi narodowych wrogów wewnętrznych i zewnętrznych, o ile pierwej nie zrozumiemy sensu i istoty pieniądza oraz nie docenimy doniosłości kwestii poszanowania prawa naturalnego. Spróbujmy więc omówić powyższe zagadnienia w sposób prosty i zrozumiały dla młodych działaczy narodowych w kraju.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s